Nasza przygoda z książką

Dołączyliśmy i my! Cudowny projekt o książkach, czytaniu i zarażaniu dzieci tą najwspanialszą z pasji. I choć człowiek nasz mały jeszcze bo zaledwie 15 miesięczny, to już dobrze wie co oznacza te kilka kolorowych, szeleszczących i pachnących drukiem kartek. Oczywiście jego pierwsze kontakty ograniczają się do mazania oślinionym palcem po stronicach i ciągłym pytaniem: „cio to?” ale my jako dzielni, młodzi rodzice się nie poddajemy i z cierpliwością mu odpowiadamy.

No i czytamy. Codziennie. Nie przed spaniem czy po kąpieli, po prostu czytamy. W wolnej chwili mojej czy taty Bru. Bez ograniczania się do konkretnych pór dnia czy rytuałów. Książki są obecne dookoła nas przez cały czas (na półkach, podłodze, w szufladach – schowane oczywiście przez B.), naturalnie. I w taki też sposób po nie sięgamy. Najmocniej jednak w ostatnim czasie zauważam terapeutyczną wręcz, uspokajająca ich moc. Kiedy B. marudzi, stęka, jest trochę przemęczony zabieram go do jego pokoju i zaczynamy czytać. Na moich oczach dzieje się magia. Bruno wycisza się, słucha, pogodnieje, wertuje w skupieniu strony. Jest pięknie. No i piękne są nasze książki. W większość z nich zaopatrywaliśmy się jak B. był jeszcze całkiem mały. I nie ma co kryć ale kupowaliśmy je dla siebie. Nie wstydzę się głośno powiedzieć: „tak, czytam książki dla dzieci!”.Swoją drogą chyba nawet jest taka grupa na fejsie:)

Zakamarki, Dwie siostry, Ene Due Rabe… gdybym mogła wydałabym wszystkie norweskie korony na ich wydawnictwa! I choć nasza biblioteczka jest już całkiem spora, stale się powiększa i niedługo będzie problem z ich umieszczeniem w miejscu innym niż podłoga, to naprawdę ciężko odmówić sobie kolejnych. Szczególnie w kontekście naszej nowej sytuacji życiowej czyli zmiany miejsca/kraju zamieszkania… a, że jest to Skandynawia, to fani literatury dziecięcej wywodzącej się właśnie stąd zrozumieją co mam na myśli ;) Jestem w raju! I z tego raju postaram się wykraść dla Was kilka pięknych, wartościowych i ciekawych ale też mam nadzieję nie znanych Wam tytułów.

Po przydługim wstępie, zapraszam! :)

Właściwie to już nasza druga pozycja tego autora, o pierwszym znalezisku w sklepie z używanymi rzeczami jak i samym autorze pisałam kiedyś tu. Tym razem Ragnar Aalbu postanowił pokazać nam z charakterystycznym dla siebie poczuciem humoru co takiego robi pies, kiedy już wszyscy wyjdą z domu a on zostanie zupełnie sam. No bo przecież nie możliwym jest, żeby zwierz przez te kilka godzin tylko spał, wylegiwał się na kanapie czy jadł, nieprawdaż? :) Tajemnica zostaje odkryta a piękne i zabawne ilustracje (ach, te kolory!) oddają każdy szczegół.

Processed with VSCOcam with f2 presetProcessed with VSCOcam with f2 presetProcessed with VSCOcam with f2 presetProcessed with VSCOcam with f2 presetProcessed with VSCOcam with f2 preset

Wpis powstał w ramach projektu:

Print

Reklamy

9 uwag do wpisu “Nasza przygoda z książką

  1. Ta książka to odjazd! Bardzo mi się podoba taki pies sam we własnym domu :) Ostatnio nieprzyzwoicie dużo kupuję książek dla dzieci, bo nie mogę się oprzeć, kilka naprawdę nabyłam dla siebie – tak, grupa „czytam książki dla dzieci” to coś dla mnie ;-) Pozdrowienia!

  2. Pingback: Przygody z książką / Blogi w projekcie | Dzika Jabłoń

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s