izrael 2015, cz. 1

pisze, wiec zyjemy – okazuje sie, ze podrozowanie z dzieckiem nie jest takie straszne ;) na poczatek kilka objasnien: nie jestesmy zydami, nie mamy tam rodziny, nie jechalismy tez specjalnie obchodzic urodzin JC. ja juz kiedys bylem w jerozolimie i zawsze chcialem wrocic, bambi zawsze chciala zobaczyc i nadazyla sie okazja w airbaltic (oslo-ryga-tel aviv), wiec dwa razy sie nie zastanawialismy. hehehe a propos air baltic…w pewnym momencie myslalem, ze stewardesy zaczna rozlewac pasazerom barszcz taka nieocynkowana chochla. OMG

zaczelismy w tel aviv. nocleg w najstarszej czesci miasta – neve tzedek (1887). absolutnie przepiekna i super klimatyczna z cala masa malych knajp, restauracji i malych hipsta-kramow, 5 min. od plazy, 10 od centrum-centrum. jak spac, to tylko w neve tzedek! samo miasto znacznie rozni sie jerozolimy – przede wszystkim mlodsze i kosmpolityczne. do tego polozone nad morzem no i przede wszystkim nie ma tuz za sciana najwiekszego wroga narodu. pomimo tego, ze to wlasnie w jerozolimie udalo sie najbardziej odczuc to napiecie (wiecej pozniej), to zamaszki zaraz po naszym wyjezdzie jednak byly w tel avivie, bu:(

do zwiedzania-zwiedzania nie ma zbyt wiele, za to TA idealnie nadaje sie do szwedania. ku naszej nawiekszej uciesze, nadaje sie do szwedania z 2,5-latkiem. co chwila mozna znalezc ladnie zaaranzowane skwery z malymi placami zabaw, na kazdej ulicy jakies lody i swiezo wyciskane soki itd. slowem, dalo sie jak przebrnac przez dzien bez wiekszych zmieszek, zawsze cos fajnego bylo za rogiem :) a, warto dodac, ze temperatury w izraelu pod koniec grudnia wahaja sie pomiedzy 17 a 22 i slonce. na pewno warto zapuscic sie na miejscowy targ (carmel market), tloczno i klimatycznie. warto odbic troche w bok – cala masa malych knajlp, tradycyjnych, hipsterskich, melin, rzeznikow, kramy z najdziwniejszym szajsem. jakims cudem udalo nam sie trafic na beer bazaar, gdzie mozna skosztowac i zakupic cala mase smiesznych, malych piwek omomomom. gdzies niedaleko urzeduje tez stara egipcjanka, ktora trzaska ponoc najlepsze obiady w miescie. tez gdzies niedaleko jest taka super kawiarnia (niestety nazwy nie pamietam), w sumie wyglada jak mega meta, ktorej wnetrze zostalo poskladane z tego, co znalezli na smietniku (powaznie). bardzo fajna atmosfera, polecamy (zdjecia 28-31). poza tym… w sumie nic spektakularnego. ale calosc na piatke. ponoc po zmroku tez jest super, nie wiemy, ale mamy dziecko.

motywem przewodnim wyjazdu dla bambi bylo oczywiscie jedzenie. na szczescie tel aviv i izrael ma w tej materii sporo dobrego do zaoferowania. na szczescie dla mnie, bo szczerze wolalbym spedzic caly dzien na poczcie, niz z moja rozczarowana jedzeniem zona… duzo tradycjnej kuchni w tradycyjnym wydaniu i jeszcze wiecej tradycyjnej kuchni w hipsterskim wydaniu. o szczegolach zona niebawem.

koncze czesc pierwsza. w tygodniu jeruzalem i reszta.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s