Turkiye en guzel!

Ok, w koncu zebralam sie w sobie i zaczynam nadrabiac kulinarne zaleglosci. Nazbieralo sie tego naprawde sporo bo calkiem duzo pieke. Praktycznie co drugi, trzeci dzien wpadam na jakis pomysl, ktory zaczyna sie zazwyczaj od klasycznego: „cos bym zjadla, ale sama nie wiem co”. Zabieram wtedy z polki wszystkie (cztery!) ksiazki kucharskie, rozkladam na stole i zaczynam kombinowac. No i zawsze cos z tego wychodzi, ku uciesze wszystkich domownikow ;-)

Kilka dni temu zajrzalam do Pana Turka (potoczna nazwa malych sklepikow z zywnoscia dalekowschodnia i orientalna) i zakupilam paczke ciasta Yufka, nam bardziej znanego jako Filo. Ciasto to wykorzystuje sie do przygotowania Börka oraz mega slodkiego deseru – Baklavy. Pawel jako znawca tureckiej kultury jak i kuchni byl zachwycony. W zwiazku z tym, ze z nie jednej tureckiej reki jadl (lol) jego opinia jest dla mnie niezmiernie cenna.

Po przejrzeniu kilku stron z radami i przepisami zrobilam Börka ze szpinakiem. Wyszedl ok, jednak bez szalu. Nie jestem pewna czy to kwestia nadzienia, moich slabych jeszcze umiejestnosci w obchodzeniu sie z milionem cienkich warstw ciasta czy ingerencji sil nieczystych…

Jednak to co wydarzylo sie pozniej przeszlo moje najsmielsze oczekiwania. Wykonalam Baklave z orzechami laskowymi. Uwierzcie mi, w oczach Pawla ujrzalam muezina nawolujacego do modlitwy. To wystarczylo. Dlatego podziele sie z Wami przepisem. Musicie sprobowac koniecznie!

Baklava z orzechami laskowymi (oryginalny przepis ze strony Turcja od kuchni)

15 platow ciasta yufka 

100 g masla

100 g zmielonych orzechow

Syrop

2 szklanki wody

2 szklanki cukru

plasterek cytryny

Naczynie zaroodporne wykladamy papierem do pieczenia. Poniewaz robilam Baklave z polowy porcji podanej w oryginalnym przepisie , polozylam 7 czesci na dno, na to warstwe orzechow i przykrylam pozostalymi 8 czesciami. Nacinamy dokladnie ciasto na kawalki i polewamy rozpuszczonym maslem. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180C przez ok. 40 minut do calkowitego zarumienienia. Po wystudzeniu baklavy polewamy ja cieplym syropem przygotowanym z zagotowanego cukru z woda i cytryna. Syrop potrzebuje ok.15 minut gotowania na malym ogniu, do zredukowania.

Afiyet olsun!

Processed with VSCOcam with f2 preset

Processed with VSCOcam with f2 preset

Processed with VSCOcam with f2 preset

Owsiane ciacha

Piekę te ciastka niezmiennie od kilku już lat. Bywały czasem chwilowe skoki w bok i próbowałam piec inne ale za każdym razem powracam do tego przepisu. Trochę nie w trendach na vege (zawierają masło) i fit (cukier i mąka) ale co tam, kto bogatemu zabroni? :)

Są pyszne i chrupiące, takie właśnie jak ciastka być powinny. Mają wyczuwalny maślany smak, a słodycz cudownie przenika się z lekko kwaśnym smakiem rodzynek oraz aromatem uprażonych orzechów i ziaren wszelkiej maści, których nie należy szczędzić podczas ich dodawania.

Szybko się robią, jeszcze szybciej pieką i bardzo dobrze przechowują.

Rozgrzewajcie piekarniki i do roboty!

IMG_7417

Ciastka owsiane (przepis znaleziony kiedyś na jakimś blogu, niestety nie pamiętam na jakim)

  • 200 gr masła
  • 1/2 szklanki cukru białego
  • 1/4 szklanki cukru brązowego
  • 1 jajo
  • łyżeczka ekstraktu waniliowego (opcjonalnie)
  • niepełna szklanka mąki
  • 1/2 łyżeczki sody
  • 3/4 łyżeczki proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • 2,5 szklanki płatków owsianych (normalnych, górskich)
  • bakalie ( orzechy, rodzynki, sezam, siemię lniane, ziarna słonecznika/dyni itd.)

Masło ucieramy na puch a następnie dodajemy oba cukry. Miksujemy ponownie po czym wbijamy jajo i miksujemy jeszcze raz. Wsypujemy pozostałe składniki na jeden raz i dobrze mieszamy.

Blaszkę do pieczenia wyłożyć papierem i układać na niej ciastka, które formujemy w dłoni. Z ciasta należy robić małe kulki, wielkości orzecha włoskiego, po czym spłaszczyć dłonią. Należy pamiętać o zachowaniu odległości między ciastkami gdyż trochę urosną.

Piec ok.15-20 min. do zarumienienia. Po wyjęciu z piekarnika odczekać chwilę, najlepiej przełożyć na kratkę i pozwolić im wystygnąć.

Kransekake

Z góry przepraszam! Wiem, że każdy ma już dosyć świątecznego jedzenia na kolejny rok ale pozwólcie, że cofniemy się po raz ostatni do 24 grudnia.

W tym roku na naszym świątecznym stole pojawiło się coś nowego – norweskie ciasto składające się z migdałowych krążków połączonych lukrem czyli Kransekake. To takie ciasto, które pojawia się na norweskich stołach na specjalne okazje takie jak Święta, ślub czy Nowy Rok. Słodkie to jak diabli ale wygląda pięknie, robi mega wrażenie w oczach przyszłej teściowej ;) no i w gruncie rzeczy jest łatwe w wykonaniu. Poziom trudności określam na 2,5 w skali 1-5. Naprawdę warto spróbować!

Processed with VSCOcam with f2 preset

Processed with VSCOcam with t1 preset

Kransekake

  • 500 g migdałów (zmielonych w miarę drobno, w skórkach lub bez, ja zmieliłam całe co daje lepszy efekt wizualny)
  • 500 g cukru pudru
  • 4 białka
  • foremki do kransekake lub jak w moim przypadku linijka :)

Wszystkie składniki mieszamy razem w misce do uzyskania jednolitej masy. Następnie wkładamy do lodówki i schładzamy jedną dobę.

Po schłodzeniu wyjmujemy masę i formujemy wałeczki grubości palca. Jeśli ktoś ma foremki po prostu je do nich wkłada. Oczywiście należy je uprzednio wysmarować masłem. Jeśli ktoś posiada tylko linijkę tak jak ja, zaczyna rolowanie wałków od długości 10 cm a każdy następny powiększa o 2,5 m. Formujemy kółka i pieczemy na blaszce wyłożonej papierem. Krążki pieczemy w 180 C do zarumienienia czyli ok.15-18 minut.

Po upieczeniu i wystudzeniu krążki zamrażamy. Internety mówią, że wtedy lepiej smakują. W dniu podania rozmrażamy i dekorujemy lukrem powstałym z jednego białka, cukru pudru (daję „na oko” do uzyskania pożądanej konsystencji) oraz kilku kropel soku z cytryny.

Voilà! :)

Zupa dyniowa (moja)

To było chyba drugie lub trzecie podejście do zrobienia zupy dyniowej w moim krótkim, 29 letnim (jeszcze!) życiu. I próba zdecydowanie zakończona sukcesem. Przewertowałam kilkadziesiąt przepisów umieszczanych teraz w ilościach hurtowych na wszystkich blogach, jednak za każdym razem brakowało w mojej spiżarni jakiegoś składnika, który był oczywiście kluczowy w danym przepisie. A że nie chciałam ryzykować zmarnowania smacznej dyni, a najbliższy sklep spożywczy oddalony o jakieś 20 min. drogi, więc wizja ciągnięcia ze sobą dziecka w deszczu i śniegu nie była zbyt zachęcająca. Trzeba było sobie radzić i improwizować.

W takich to właśnie okolicznościach powstała moja własna zupa dyniowa z mandarynką (bo nie miałam pomarańczy). Wyszła pycha :)

Processed with VSCOcam with f2 preset

Zupa dyniowa z mandarynką

  • 450 – 500 g miąższu dyni
  • 1 nieduża cebula
  • 2-3 ząbki czosnku
  • 1 łyżeczka garam masali
  • 1 łyżeczka koncentratu pomidorowego
  • puszka mleka kokosowego ( plus woda jeśli zupa będzie za gęsta)
  • szczypta curry
  • sól
  • ostra papryka lub chilli
  • mandarynka ( skórka i miąższ)
  • uprażone ziarna dyni i jogurt/śmietana do podania

Dynię kroimy na kawałki (razem ze skórą), układamy na blasze, skrapiamy oliwą i pieczemy ok. 20 minut w 180 C do czasu, aż zmięknie. W garnku podsmażamy na oliwie pokrojoną cebulę, czosnek oraz przyprawy (garam masalę, koncentrat, curry). Dodajemy mleko kokosowe i chwilę gotujemy. Następnie dodajemy upieczoną dynię (skóra po upieczeniu zejdzie bardzo łatwo) i gotujemy jeszcze 5 minut. Jeśli zupa jest za gęsta można dodać trochę wody. Na małych oczkach tarki ścieramy skórkę z mandarynki oraz dorzucamy cząstki miąższu bez białych części i błonek.

Zupę można zmiksować w blenderze. Ja tego nie robiłam, nie było takiej potrzeby. Doprawiamy jeszcze wedle uznania solą czy balsamico, jeśli ktoś lubi. Podajemy z jogurtem i uprażonymi ziarnami.

Bon apetit!

to jest pyszne!

Przy chodzącym, ząbkującym dziecku obijającym się o wszystkie meble i urządzenia domowe (kolekcja guzów jest już całkiem pokaźna), nieznośnym psie i wiecznie narzekającym konkubencie ten przepis to strzał w dziesiątkę! Szybki i łatwy no i naprawdę dobry. Przy dobrych wiatrach starczy na dwa obiady albo przynajmniej na kolację lub lunch. Zapraszam! :)

Processed with VSCOcam with f2 preset Processed with VSCOcam with f2 preset Processed with VSCOcam with f2 preset

Calzone (oryginalny przepis ze strony mojewypieki.com)

ciasto (wychodzą dokładnie 4 duże rogale)

  • 450 g mąki pszennej
  • 2 łyżeczki suchych drożdży lub 16 g świeżych
  • 1 łyżeczka soli
  • 2 łyżki oliwy
  • 250 ml ciepłego mleka

nadzienie

Tak naprawdę do takiego rogala można wsadzić wszystko na co przyjdzie nam ochota :) Proponuje wyczyścić lodówkę z resztek, które tam zalegają, a które to na bank wylądowały by w koszu. Propagujemy zachowania eko na naszym blogu, a jak! Moje Calzone nadziane było szpinakiem, pieczarkami, cebulą i serem uprzednio przyprawionymi i przesmażonymi.

przygotowanie

Mąkę wsypać do miski, dodać sól i drożdże. Następnie wlać mleko i oliwę. Dobrze wyrobić ciasto i uformować w kulę, naoliwić i odstawić przykryte w ciepłym miejscu do podwojenia objętości czyli ok. 1,5 h.
Po tym czasie ciasto jeszcze raz wyrobić i podzielić na 4 części. Każdą z części rozwałkować na koło. Na połowę każdego z nich nałożyć nadzienie. Brzegi posmarować wodą, złożyć i uformować pieroga. Brzegi dobrze skleić i ułożyć pierogi na blaszce. Posmarować roztrzepanym jajkiem i opcjonalnie posypać sezamem, kminkiem czy ziołami. Piec ok. 25 minut do mocnego zarumienienia w temperaturze 200 C.

Banana bread

Amerykański klasyk, którego początki datuje się na lata trzydzieste i okres kiedy odkryto sodę oraz proszek do pieczenia. Wystarczy widelec i 4 bardzo dojrzałe banany, takie z brązowymi plamkami.

Spróbujecie raz i uzależnicie się końca swojego życia. Pyszny z dżemorem, masłem lub sam, na ciepło do kawy lub mleka. Omnomnomnomnom…na bank znajdziecie swoją ulubioną kombinację:)

Processed with VSCOcam with f2 preset

Banana bread (przepis według Sophie Dahl)

  • 4 dojrzałe banany
  • 1 rozmącone jajko
  • 150 g brązowego cukru (ja dodaję niepełną szklankę i jest ok)
  • 75 g miękkiego masła (można zastąpić oliwą, niepełna szklanka będzie w sam raz)
  • 1 cukier waniliowy
  • 170 g mąki
  • szczypta soli
  • 1 łyżeczka sody

Banany rozgniatamy widelcem a następnie łączymy z jajkiem, cukrem, wanilią i masłem. Mąkę mieszamy z sodą i solą, dodajemy do masy bananowej. Dokładnie mieszamy, wylewamy do wyłożonej papierem bądź wysmarowanej masłem „keksówki”, wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 160-180C i pieczemy godzinę.

ciepła buła

Czasem chce się szybko i łatwo, bez starania, w pośpiechu… po prostu złapać i zjeść, tyle.

Także proszę bardzo!

Ciasto wystarczy zagnieść po wieczornym paciorku, rano wrzucić do rozgrzanego piekarnika, by po ok. 15 minutach cieszyć się własnoręcznym wypiekiem rodem z piekarni Asprod ;)

Ciepła buła

  • 400 g mąki
  • 2 łyżeczki drożdży suchych
  • 2 łyżeczki soli
  • ok.1,5 szklanki ciepłej wody

IMG_1776

Ciasto zagniatamy, przykrywamy i odstawiamy do wyrośnięcia na całą noc. Rano rozgrzewamy piekarnik do ok. 220 C (razem z blaszką do pieczenia). Bułę wyciągamy i (tu w zależności od naszego porannego nastroju) formujemy małe bułeczki, rogale lub po prostu wykładamy wyrośnięte ciasto w całości na blachę. Posypujemy mąką i pieczemy ok. 15 minut, nie dłużej bo będzie twarde. Tyle. Smacznego!

gdy ci smutno, gdy ci źle, skręć grissini będzie lżej!

Przyjemnie chrupią, szybko się robią, angażują w przygotowania całą rodzinę no i wybornie smakują z piwem :)

Processed with VSCOcam with f2 preset

Grissini

  • 1/2 łyżeczki drożdży suchych
  • 1/2 szklanki ciepłej wody
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 1/2 łyżeczki cukru
  • 120 g mąki
  • 2-3 łyżeczki oliwy
  • roztrzepane jajo do posmarowania
  • dodatki do posypania wedle uznania np. sól morska, kminek, rozmaryn, oregano, czarnuszka..

Zagniatamy ciasto, formujemy kule i odstawiamy pod przykryciem na 1- 2 h do wyrośnięcia. Po tym czasie wałkujemy na ok. 1 cm placek, kroimy nożem paski szerokości ok, 0,5 -1 cm i rolujemy. Smarujemy jajem, posypujemy wybranymi dodatkami. Pieczemy na wyłożonej papierem blasze ok. 10-15 minut w 180 C. Zajadamy ;)

Gulrotkake

Klasyk proszę Państwa!

Prędzej czy później ten przepis musiał się tutaj znaleźć. Banalnie prosty a ciacho smakuje zawsze tak samo dobrze. Jest to jedyny przepis, który znam na pamięć i obudzona o 3 w nocy wyrecytuje bez zająknięcia.

Zatem, rozgrzewajcie piekarniki!

Ciasto marchewkowe

  • 4 jaja
  • szklanka cukru
  • 2 szklanki mąki
  • 1 i 1/4 szklanki oleju
  • 2 łyżeczki sody
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • garść rodzynek/orzechów
  • 2 łyżeczki cynamonu
  • 2 szklanki startej marchewki
  • opcjonalnie: pół startego jabłka lub pół szklanki posiekanych ananasów – dodadzą większej wilgotności ciastu, jeśli nie macie/nie chcecie możecie pominąć
  • Polewa: serek śmietankowy, słony, typu philadelphia + 2 łyżki cukru pudru

Jaja ucieramy z cukrem na kogiel mogiel. Dodajemy na przemian mąkę i olej. Następnie sól, proszek, sodę i cynamon. Mieszamy ciasto i dodajemy marchewkę a następnie bakalie. Przelewamy do formy i pieczemy ok 40 min. w 180 C. Po upieczeniu i wystudzeniu możemy udekorować ciasto polewą z serka śmietankowego. Mnie niestety nigdy się to nie udaje bo ciasto znika w przeciągu jednej godziny od upieczenia..

f

Weekendowe wypieki

Właśnie stuknął miesiąc od kiedy razem wylądowaliśmy na norweskiej ziemi. Grzyby wyłażą, liście opadają, idzie jesień. Miniony weekend spędziłam w pracy w związku z imprezą, o której wspominałam w poprzednim wpisie. Przez restaurację przewaliło się tysiące ludzi, co teraz odchorowuję w postaci bólu pleców i nóg. Życie, jak to mówią..

Paweł pod moją nieobecność, jak przystało na pana domu, zapomniał o zakupie pieczywa. Wiadomo, to Norwegia więc w niedziele do Żabki tudzież Małpki nie wyskoczysz. Mimo to, dobry humor mnie nie opuszczał i pozostając na adrenalinowej fali z poprzedniego, pracowitego wieczoru trzasnęłam Foccacię oraz Cynamonowe drożdżowe babeczki. Pozostaje mi nic innego jak podzielić sie z Wami tymi oto przepisami. Na prawdę warto, serio!

Foccacia (przepis kiedyś, gdzieś znaleziony w internecie, zmodyfikowany po kilku próbach)

  • opakowanie suchych drożdży 7 g
  • 500 g mąki
  • ok. 100 ml ciepłego mleka
  • 4 łyżki oliwy
  • ok. 400 ml wody
  • 1,5 – 2 łyżeczki soli

Dodatki:

sól morska, rozmaryn, oliwa do wysmarowania naczynia/blachy plus do polania na wierzch.

Drożdże wsypujemy do ciepłego mleka i odstawiamy na kilka minut, żeby zaczęły ‚pracować’. Mąkę, sól, oliwę i wodę mieszamy w misce, dodajemy drożdże i zagniatamy ciasto. Po wyrobieniu przykrywamy ściereczka i odstawiamy na 1,5-2 godziny do wyrośnięcia. Po tym czasie wkładamy ciasto do wysmarowanej oliwą formy, wyrównujemy i używając palca bądź końca drewnianej łyżki robimy w cieście dołki do których wsypujemy rozmaryn (najlepiej świeży), posypujemy solą morską i polewamy oliwą. Pieczemy ok. 30 minut w 180- 200 C. Upieczoną foccacie zajadamy samą, maczając w oliwie i balsamico lub w formie kanapek. Pycha!

Processed with VSCOcam with f2 preset

Cynamonowe babeczki (oryginalnie przepis na wieniec cynamonowy znaleziony gdzieś na pintereście, zapisany w mym przepiśniku więc nie pamiętam skąd dokładnie)

  • 500 g maki
  • 1 jajko
  • 4 łyżki cukru
  • płaska łyżeczka soli
  • 1/4 szklanki ciepłej wody
  • opakowanie suchych drożdży (7g)
  • 170 g masła
  • 3/4 szklanki mleka

Nadzienie:

ok. pół szklanki cukru wymieszanego z 2-3 łyżeczkami cynamonu, 30 g roztopionego masła

W małym garnuszku roztopić masło razem z mlekiem. Odstawić do przestygnięcia. Przesianą mąkę wymieszać z solą, drożdżami i cukrem. Dodać ostudzone masło z mlekiem i zagnieść na gładkie ciasto. Odstawić do wyrośnięcia na 1,5-2 godziny. Po tym czasie rozwałkować je na duży prostokąt, posmarować roztopionym masłem i posypać mieszanką cukru z cynamonem. Zwinąć w rulon jak roladę, kroić plastry i układać je w formie do muffinów, babeczek. Posmarować wierzch każdej masłem i piec ok. 20 minut w temp. 180 C. Mniammm!

Processed with VSCOcam with f2 preset

Pieniądze, sława i Brownie.

Jak już Paweł w ostatnim wpisie wspomniał, dostałam pracę. Nagle, w przeciągu kilku godzin od zaniesienia CV. W restauracji a bardziej gastrobarze w centrum LHM. Zaproszono mnie żeby zobaczyć jak sobie radzę, jak pracuję no i bum: „You got a job!”. Zaznaczę, że nie byłam jedynym kandydatem. Najzabawniejsze w tym wszystkim jest to właśnie, że drugim był student z Australii – sympatyczny Jai. Student, który przyjechał w ramach programu na Uniwersytet do LHM, a za którego przyjazd i organizację odpowiedzialny był Paweł ;) Taki sympatyczny zbieg okoliczności, ot co.

Pierwszy dzień za mną. Przyspieszony kurs wszystkiego co do ogarniania jest w restauracji. Kelnerowanie, obsługa baru, współpraca z szefem kuchni, obsługa gości.. ojj dużo tego. Tempo ekspresowe. Hell’s Kitchen i Masterchief razem wzięci. Podoba mi się. A najbardziej praca kucharzy i szefa. Ba, nawet zdążyłam wysnuć scenariusz, wiecie tak jak w słabym amerykańskim filmie klasy C albo serialu TVN, że może kiedyś przez jakiś przypadek potrzebna będzie dodatkowa para rąk do pomocy i wooow!!! W tle słychać super pogodną muzykę, w szybkim tempie, ja uwijam się jak w ukropie zachwycając tym samym stojącego nade mną chefa, on stwierdza, że no przecież jak ktoś taki zdolny może się marnować i proponuje zostanie jego uczniem. Później to już tylko sława, pieniądze i nagłówki gazet, a może nawet własny program kulinarny. Yeah! No to odleciałam. Ale kto nie marzy ten nie żyje..

Na dowód moich kulinarnych zdolności przepis na proste Brownie, które zawsze wychodzi i smakuje tak jak powinno czyli jest słodkie i zakalcowate. Dla fanów czekolady. Inspirowane przepisem z White Plate.

BROWNIE

  • ok. 150 g czekolady (70 % cacao)
  • 250 g masła
  • 4 jaja
  • 200 g cukru
  • 140 g mąki

Czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej, odstawiamy żeby chwilę przestygła. W tym czasie miksujemy masło na puszysta masę. Następnie dodajemy rozpuszczoną czekoladę, jajka, cukier i na końcu mąkę. Mieszamy, co ważne nie za długo tylko do połączenia składników, nie dłużej. Powstałą masę wylewamy do formy uprzednio wyłożonej papierem i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180-190 C na ok. 20 minut. Nie sprawdzajcie patyczkiem czy się upiekło. Ono ma być w środku wilgotne. Nie wydłużajcie więc czasu pieczenia. Po upieczeniu chwilę odczekajcie. Jak przestygnie krójcie, zajadajcie i popijajcie czarną kawą lub szklanką mleka od krowy lub mleka roślinnego (taka moda teraz, co nie? ;)

Bon apetit!

Bambi

Processed with VSCOcam with f2 presetProcessed with VSCOcam with f2 presetProcessed with VSCOcam with f2 presetProcessed with VSCOcam with f2 preset